PIERWSZY RAZ U FRYZJERA

Przyznaję, mam bzika na punkcie włosów i fryzjerów. Przez kilkanaście lat byłam wierna jednemu. Nawet specjalnie jeździłam do Poznania, żeby zajął się moimi włosami. Jak zostałam mamą potrzebowałam kogoś na miejscu, tu i teraz! I tak trafiłam na Dobrawę. Dla mnie jest najlepsza na świecie  (swoją drogą nie wiem czy zauważyliście, ale każdy twierdzi, że jego fryzjer jest najlepszy ;)) Naturalne było też to, że Baśka od małego towarzyszyła mi praktycznie w trakcie każdej wizyty i w pewnego razu tak jak mama, miała obcięte włosy. I tak zostało…cały czas chodzimy razem do cioci Dobrawy. A do naszych babskich wypadów dołączyła  Jadzia. To była jej druga wizyta w salonie i pierwsze cięcie! Jak nam poszło? Zobaczcie.

 

USZYJ KIECKĘ!

Bardzo lubię szyć! Z wiadomych każdej matce powodów robię to bardzo rzadko…a szkoda, bo to zajęcie, które na maxa relaksuje i daje dziką satysfakcję – mimo tego, że moje umiejętności marne. Ale raz na jakiś czas wyciągnę maszynę tudzież wpadnę do szyjącej kumpeli i szalejemy! Odwiedziłam więc Agatę, która pod marką JUNO robi przepiękne rzeczy. Kupiłam 1,5 metra materiału za 51 złotych, z czego wyszły nam dwie sukienki a i na czapki jeszcze wystarczy! Tak – 51 złotych! Bo szycie jest ekonomiczne. Szczerze, to szlag mnie trafia jak widzę sukienkę polskiej marki oczywiście z szarej dresówki za 200 złotych! Skandal! A do tego moja Baśka raczej z tych szczęśliwych dzieci a nie czystych, więc przebieram ją często i unikam drogich wdzianek. Ale do rzeczy! Zrobiłyśmy dwie bardzo proste sukienki (dla Basi i Klary – córki Agaty), podstawą był t-shirt. Do odrysowanej formy dorzuciłyśmy prostokąt materiału, mniej więcej o 15 cm szerszy niż góra (z tego powstała falbanka) i wszystko zszyłyśmy. Najpierw falbankę a później boki i górę. Wyszło ekstra! Na Baśkę co prawda sukienka za duża, ale co zrobić…modelka była w przedszkolu. Mi się i tak podoba, będzie na dłużej albo skrócę…zobaczymy. A Wy zobaczcie teraz filmik!

Swoją drogą szyjecie coś swoim pociechom?