HISZPAŃSKA MEDUZA, CZYLI WYJAZDOWY VLOG

To był wspaniały tydzień! Spadłam do 9-tej, jadłam pyszności, leżałam na plaży, skakałam przez falę, zwiedzałam – było idealnie. Tak w mega skrócie wyglądał mój wyjazd z Barbarą do Hiszpanii. Co ciekawe w zeszłym roku dokładnie o tej porze też miałyśmy babski wypad do Holandii, co prawda ten akurat miał być rodzinny, ale nie wyszło. Dlaczego? Odpowiedź w filmiku.

Byłyśmy w miejscowości Torrevieja, ot klasyczny hiszpański kurort położony ok.40 kilometrów na południe od Alicante i do tej miejscowości leciałyśmy samolotem. Mogę się jedynie domyślać, że w sezonie nasze miasteczko na maxa tętni życiem i nie brakuje w nim rozrywek, ale poza sezonem było cicho, spokojnie – tak jak być powinno. Dopisała też pogoda – przez pierwsze trzy dni plażowałyśmy. Później zrobiło się minimalnie chłodniej i taka pogoda była idealna na zwiedzanie i na wycieczkę. A ostatniego dnia było najlepiej! 29 stopni! Samolot miałyśmy dopiero o 23ciej więc do 17tej korzystałyśmy i łapałyśmy nasze ostatnie hiszpańskie promienie słoneczne.

Co dokładnie robiłyśmy, jak wyglądały nasze dni… To wszystko oczywiście w nowym wyjazdowym vlogu. Enjoy!

A i uważajcie na meduzy. Jak się okazuję, mogą w najmniej oczekiwanym momencie się pojawić i to w miejscu, gdzie teoretycznie nie powinno ich być…

SZYBKI OBIAD W 10 MINUT!

Wiecie, że lubię wyzwania. Pytaliście, kiedy obiad w 10 minut, proszę bardzo – jest! W sumie takie filmiki mogłabym nagrywać często – tylko skąd pomysły brać?  Raz na jakiś czas dostaje olśnienia. Tak, to jest to. To mogę spróbować zrobić w 10minut! A swoją droga jeżeli Wy macie jakieś pomysły na taki szybki obiad, to śmiało zostawcie je w komentarzu.

A my zrobiłyśmy coś co przypomina trochę burrito trochę quesadillę. Na patelni podsmażyłyśmy mieloną wołowinę. Następnie dodałyśmy do niej czerwoną fasolę z puszki oraz kukurydzę i na samym końcu pokrojone pomidory. Doprawiłyśmy solą, pieprzem i cynamonem. Chociaż tutaj przydałaby się specjalna przyprawa do burrito, której akurat nam zabrakło. Placki oczywiście były gotowe. Wystarczyło tylko dodać ser i podgrzać je na patelni, aby się zarumieniły a ser roztopił. I voila! Obiad w 10 minut gotowy! Jak nam to wszystko wyszło? Czy zmieściłyśmy się w czasie? Czy dziewczynom obiad smakował? To wszystko w naszym filmiku. Dobrego odbioru;)

 

 

JAK ZROBIĆ BATONIKI BOUNTY?

Pytałyście kiedy będzie kulinarnie i jest kulinarnie. Całą babską ekipą wylądowałyśmy w kuchni i zrobiłyśmy dla Was coś pysznego!

To domowe batoniki bounty. Są mega pyszne a co więcej bardzo łatwo i szybko się je robi, jednym słowem przepis idealny dla każdej zapracowanej mamy.

Czego potrzebujemy?

  • Śmietana kremówka – opakowanie 200 gramów
  • Wiórki kokosowe – 200 gramów
  • Cukier puder – 3/4 szklanki
  • Gorzka czekolada – 2 tabliczki
  • Miód – 2 łyżki
  • Mleko roślinne lub krowie – 1/2 szklanki

A jak to wszystko połączyć?

Śmietanę, wiórki i cukier wrzucamy do jednej miski i robimy masę, z której formujemy batoniki. Mogą to też być kuleczki – tak jak robiła Barbara na filmiku. Gotowe batony i kulki wrzucamy do lodówki na godzinę. Następnie w garnuszku rozpuszczamy czekoladę dodajemy miód i mleko. I tutaj trzeba być czujnym. Nasza polewa nie może być ani za rzadka ani za gęsta i możliwe, że trzeba będzie do niej dodać trochę mleka. Dalej, nic prostszego jak obtoczenie, wymoczenie kulek i batoników w gotowej polewie. Całość ląduje znowu w lodówce na godzinę minimum, można też wrzucić wszystko do zamrażarki. A potem to już tylko należy zrobić sobie kawę i delektować się rajskim smakiem domowego bounty.

Taki dzisiaj przepis na 10minutspokoju.

A my w akcji i cały proces powstawania batoników oczywiście w filmiku. Dobrego odbioru!