Gdy w domu pachnie pieczonym piernikiem, to znak, że #corazbliżejświęta W ciastach dobra nie jestem, więc z prawdziwym piernikiem się nie mierzę, ale za pierniczki zabieram się zawsze! To jeden z tych przysmaków, bez których nie wyobrażam sobie świątecznego czasu. Parę prób zakończyło się marnie, ale trzy lata temu dostałam genialny przepis i pierniczki wychodzą zawsze i są boskie! Nie wierzycie? Pierwsza partia zniknęła w dwa dni, więc trzeba było na szybkości dorobić drugą. Czekają teraz bezpiecznie zamknięte w pudełku z dala od Barbary i Jadwigi. Ale nie ma co pisać, trzeba działać. Zatem oglądajcie i pieczcie pierniki, przepis poniżej;)

SKŁADNIKI:

  • 2 szklanki mąki ( zawsze robię z pszennej, ale ostatnio zrobiłam z orkiszowej. też są super, ale ciasto bardziej „klejące” i zdecydowanie trudniej wycina się kształty)
  • 2 łyżki miodu
  • 1 jajko
  • pół szklanki cukru
  • łyżka masła (jakby, co można śmiało dodać troszkę więcej, żeby łatwiej się ugniatało ciasto)
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • łyżeczka przyprawy piernikowe

WYKONANIE:

Do mąki wlać gorący rozpuszczony miód i rozmieszać łyżką. Dodać cukier, sodę i przyprawy. Gdy masa lekko przestygnie dorzucić masło i jajko. Dokładnie wyrobić ciasto ręką aż będzie gładkie. Następnie wałkować, można delikatnie podsypać mąką, grubość placka to mniej więcej 0,5 cm. Wycinamy ulubione kształty i pieczemy ok. 15 minut w temperaturze 180 stopni. SMACZNEGO!