Choinka u nas zawsze mała i skromna, w kuchni na parapecie. Lubimy taką, a poza tym gdyby stała w pokoju na podłodze po paru godzinach nic by z niej nie zostało;) A tak spokojnie sobie stoi i oko cieszy. Taka większa zapewne będzie u babci i dziadka. A u nas padło hasło: ubieramy choinkę! Dziewczyny ochoczo zabrały się do pracy. Jadwiga wykończyła parę bombek stąd skromna ich ilość na drzewku. A jak wszystko wyglądało? Niech zamiast mnie tym razem mówią zdjęcia!