Długo zastanawiałam się, co by tu wykombinować, żeby Baśka w tym sezonie już całkiem nieźle radziła sobie na nartach. Pierwsza myśl –  wracamy na Górkę Szczęśliwicką od listopada! Ale, co zrobić, kiedy śniegu brak a jazda na igielicie do zachęcających dla początkującego narciarza nie należy. Odpuściłam… Dobra, to pojedziemy gdzieś za granicę. Ale tutaj okazało się, że trudno jest znaleźć miejsce – te fajniejsze wyjazdy bookowane są bardzo szybko. Po drugie trudno jest znaleźć wyjazd w przystępnej cenie i żeby do tego były jeszcze dobrze zorganizowane zajęcia narciarskie dla dzieci, bo wiedziałam, że bez tego taki wyjazd nie ma sensu. A i tak nie gwarantowało to sukcesu, bo nawet w Alpach na pięknych trasach mogło się okazać, że narty wcale nie są takie fajne. Nie ma zatem, co ryzykować. Jedziemy w nasze polskie góry. I plan był taki: pojedziemy teraz na początku roku i jak Barbara z nartami będzie za pan brat, to na ferie pojedziemy gdzieś drugi raz albo później w marcu/kwietniu za granicę. Ach, mi to się marzą południowe włoskie stoki – nie jeździłam na snowboardzie od prawie pięciu lat! Ale wracając do Barbary nagle dostałam olśnienia! Sportusie – przedszkole narciarskie, z którymi Baśka jeździła w zeszłym roku organizują przecież wyjazdy. I tak jesteśmy w Białce. Jak jest? Jak to wszystko wygląda? Jak zorganizowane są zajęcia dla dzieci? To wszystko będzie oczywiście w filmiku po naszym powrocie. A tymczasem przypominam Wam początki Baśki, jeżeli zastanawiacie się, kiedy dziecko może zacząć jeździć na nartach lub od czego zacząć.

A i jeszcze słów kilka o sprzęcie. Nie jestem zwolenniczką kupowania wszystkich gadżetów i sprzętów od razu. Więc na wyjazd narty, buty i kask wypożyczyłam w Warszawie, żeby już wszystko mieć i nie kombinować na stoku. Co więcej okazało się, że sklep/wypożyczalnia, w którym byłyśmy oferuje świetny system lojalnościowy dla dzieci. Płacimy raz, a potem co roku dopłacamy małą kwotę za wymianę butów i nart. Spoko, co nie? To tak, żebyście wiedzieli, że jest taka opcja;)

I jeszcze muszę dodać, że już po dwóch dniach Baśka prawie sama zjeżdża i dzisiaj pierwszy raz wjechała sama orczykiem! #radość #duma