Bardzo lubię te moje kulinarne wyzwania. Bardzo lubię też  zjeść czasem coś, co przypomina „fastfooda”, ale jest w dużo lepszym domowym wydaniu. I tak myśląc o kolejnym szybkim obiedzie wpadłam na pomysł zrobienia hambuksów. Toż mięcho robi się praktycznie samo, a bułę wystarczy podpiec. Ale, ale… to wbrew pozorom wcale nie jest takie proste. Cały sekret tkwi w dobrym mięsie. I tutaj nie ma żartów. Jak wiem, że będą burgery, to śmigam na bazar na polną do polskich steków. Tam mają specjalną mieszankę mięs przygotowaną do hamburgerów. Wychodzą idealne, nie za suche, nie za tłuste. Kolejny myk, to brak jajka. Wiem, że jak myślisz mielony to myślisz jajko, ale to nie tędy droga. Zatem rezygnuję z jajka a dodaję sól, pieprz i natkę pietruszki. Dobre mięso nie potrzebuje dużo przypraw. Formowane kotlety smażę po kilka minut z każdej strony.

Do piekarnika wrzucam buły. Potem wjeżdża ser. Jak jest sezon pojawia się chrupiąca sałata, słodki pomidor i świeża cebula. A jak nie sezon, to wtedy….Nie będę już pisać. Zobaczcie filmik jak z Baśką robimy burgery.