To był wspaniały tydzień! Spadłam do 9-tej, jadłam pyszności, leżałam na plaży, skakałam przez falę, zwiedzałam – było idealnie. Tak w mega skrócie wyglądał mój wyjazd z Barbarą do Hiszpanii. Co ciekawe w zeszłym roku dokładnie o tej porze też miałyśmy babski wypad do Holandii, co prawda ten akurat miał być rodzinny, ale nie wyszło. Dlaczego? Odpowiedź w filmiku.

Byłyśmy w miejscowości Torrevieja, ot klasyczny hiszpański kurort położony ok.40 kilometrów na południe od Alicante i do tej miejscowości leciałyśmy samolotem. Mogę się jedynie domyślać, że w sezonie nasze miasteczko na maxa tętni życiem i nie brakuje w nim rozrywek, ale poza sezonem było cicho, spokojnie – tak jak być powinno. Dopisała też pogoda – przez pierwsze trzy dni plażowałyśmy. Później zrobiło się minimalnie chłodniej i taka pogoda była idealna na zwiedzanie i na wycieczkę. A ostatniego dnia było najlepiej! 29 stopni! Samolot miałyśmy dopiero o 23ciej więc do 17tej korzystałyśmy i łapałyśmy nasze ostatnie hiszpańskie promienie słoneczne.

Co dokładnie robiłyśmy, jak wyglądały nasze dni… To wszystko oczywiście w nowym wyjazdowym vlogu. Enjoy!

A i uważajcie na meduzy. Jak się okazuję, mogą w najmniej oczekiwanym momencie się pojawić i to w miejscu, gdzie teoretycznie nie powinno ich być…