W zeszły weekend wpadłam w szał gotowania… wszytko uwieczniłam i tak powstał nasz drugi już foodbook. Wyjątkowo sporo jest ryb, ale tak to już jest, kiedy w czwartek czy piątek kupuję świeże, to od razu chcę je zjeść. U nas króluje dorsz i krewety. A oprócz tego dużo warzyw, bo nie jemy mięsa. Tak tak wiem ryba to też mięso, ale o ile ja mogłabym się obyć bez ryb, to dziewczyny niekoniecznie.

Tym razem w naszym menu m.in. pyszne placuszki na śniadanie, soczewica z warzywami na lunch i kotlety rybne. Co jeszcze? Zobaczcie koniecznie filmik:)