Nie wiem jak ja to zrobiłam, ale udało mi się przeżyć ponad tydzień samej z dziewczynami! Co więcej w tym czasie spakowałam się też do szpitala, zajęło mi to co prawda trzy dni, ale udało się. Pełny sukces. Jak to wszystko wyglądało zobaczycie oczywiście w filmiku a ja tutaj wrzucę Wam jeszcze listę rzeczy, które moim skromnym zdaniem należy spakować do torby do porodu.

 

  1. Pieluchy tetrowe. Spakowałam 8. Są niezbędne od razu po porodzie, żeby przetrzeć i ogrzać maluszka. Z moim dotychczasowych porodów wiem już, że jak pada hasło z ust położnej w stronę ojca dziecka: „proszę przygotować pieluchy” to znaczy, że to już praktycznie koniec! Pieluchy też mogą służyć jako ręcznik.
  2. Koszula do rodzenia
  3. Koszula nocna z opcją karmienia na pobyt w szpitalu
  4. Podkłady poporodowe Bella, nie wiem czy są inne, ale te znam i sprawdzają się od zawsze.
  5. Siateczkowe majteczki 5-6 par, ja nawet spakowałam trochę więcej
  6. Krem/maść do smarowania piersi u mnie Purelan
  7. Kosmetyczka
  8. Szlafrok
  9. Ręcznik
  10. Klapki
  11. Ubranka dla dzidziusia – spakowałam 5 kompletów (body i pajac, oraz body z długim rękawem i spodnie) i czapeczka
  12. Pieluchy
  13. Podkłady higieniczne
  14. Krem do smarowania pupy dzidziusia
  15. Octanisept i waciki jałowe do przemywania pępka – chociaż w moim szpitalu są dostępne
  16. Otulacz i kocyk
  17. Teczka z badaniami, co by później nie zapomnieć
  18. Woda, dużo wody przy moich dwóch porodach piłam jak smok
  19. Coś słodkiego… to rada mojej położnej, żeby na KTG przy przyjęciu dzidziuś się dobrze ruszał, więc można go cukrem podkarmić;)
  20. Coś ładnego i luźnego na wyjście ze szpitala, żeby po prostu czuć się dobrze!

 

I to chyba wszystko! Teraz nie pozostaje mi nic jak tylko cierpliwie czekać.