SZYBKIE LENIWE!

Proste rzeczy są najtrudniejsze! I w kuchni pierogi leniwe są tego najlepszym przykładem. Ale swoją drogą jest to szybki przepis, więc postanowiłyśmy spróbować go zrobić w 10 minut! Czy nam wyszło? Zobaczcie koniecznie film a ja zostawiam Wam nasz przepis.

PIEROGI LENIWE:

250g sera białego tłustego lub półtłustego
jajko
szczypta soli
1/3 szklanki mąki pszennej

Wszystkie składniki łączymy a następnie formujemy wałeczek i kroimy na małe kawałki. Gotujemy w osolonej wodzie aż pierogi wypłyną na wierzch. Podajemy z bułką tarta, cukrem i z cynamonem.
SMACZNEGO!!!

PATENT NA WEEKENDOWY OBIAD

W tygodniu z tym gotowaniem to różnie u mnie bywa… Przyznam Wam się, że czasem po kryjomu wybieram się na lunch do jednej z sąsiednich knajp, ale w weekend to lubię w poszaleć. Jak mam dla kogo gotować i mam moje pomocnice, to jakoś tak bardziej mi się chce. Z drugiej strony nie chce spędzić w kuchni pół dnia, dlatego staram się, żeby mój obiad były dobry, zdrowy i szybki. W soboty bardzo często u nas pojawia się rosół. Taki prawdziwy, domowy, którego sekretem jest wiejski kogut. Tego rosołu jest naprawdę dużo, żeby następnego dnia go jeszcze lepiej wykorzystać! Jak? Zobaczcie koniecznie w najnowszym filmiku!

SZYBKI OBIAD W 10 MINUT!

Wiecie, że lubię wyzwania. Pytaliście, kiedy obiad w 10 minut, proszę bardzo – jest! W sumie takie filmiki mogłabym nagrywać często – tylko skąd pomysły brać?  Raz na jakiś czas dostaje olśnienia. Tak, to jest to. To mogę spróbować zrobić w 10minut! A swoją droga jeżeli Wy macie jakieś pomysły na taki szybki obiad, to śmiało zostawcie je w komentarzu.

A my zrobiłyśmy coś co przypomina trochę burrito trochę quesadillę. Na patelni podsmażyłyśmy mieloną wołowinę. Następnie dodałyśmy do niej czerwoną fasolę z puszki oraz kukurydzę i na samym końcu pokrojone pomidory. Doprawiłyśmy solą, pieprzem i cynamonem. Chociaż tutaj przydałaby się specjalna przyprawa do burrito, której akurat nam zabrakło. Placki oczywiście były gotowe. Wystarczyło tylko dodać ser i podgrzać je na patelni, aby się zarumieniły a ser roztopił. I voila! Obiad w 10 minut gotowy! Jak nam to wszystko wyszło? Czy zmieściłyśmy się w czasie? Czy dziewczynom obiad smakował? To wszystko w naszym filmiku. Dobrego odbioru;)

 

 

OBIAD W 10MINUT #3

Bardzo lubię te moje kulinarne wyzwania. Bardzo lubię też  zjeść czasem coś, co przypomina „fastfooda”, ale jest w dużo lepszym domowym wydaniu. I tak myśląc o kolejnym szybkim obiedzie wpadłam na pomysł zrobienia hambuksów. Toż mięcho robi się praktycznie samo, a bułę wystarczy podpiec. Ale, ale… to wbrew pozorom wcale nie jest takie proste. Cały sekret tkwi w dobrym mięsie. I tutaj nie ma żartów. Jak wiem, że będą burgery, to śmigam na bazar na polną do polskich steków. Tam mają specjalną mieszankę mięs przygotowaną do hamburgerów. Wychodzą idealne, nie za suche, nie za tłuste. Kolejny myk, to brak jajka. Wiem, że jak myślisz mielony to myślisz jajko, ale to nie tędy droga. Zatem rezygnuję z jajka a dodaję sól, pieprz i natkę pietruszki. Dobre mięso nie potrzebuje dużo przypraw. Formowane kotlety smażę po kilka minut z każdej strony.

Do piekarnika wrzucam buły. Potem wjeżdża ser. Jak jest sezon pojawia się chrupiąca sałata, słodki pomidor i świeża cebula. A jak nie sezon, to wtedy….Nie będę już pisać. Zobaczcie filmik jak z Baśką robimy burgery.

OBIAD W 10 MINUT #2

Uwielbiam wyzwania! Zwłaszcza te kulinarne. Jak parę dni temu wpadłam na pomysł, jaki obiad w 10 minut można by zaserwować, to od razu zaplanowałam sobie czas realizacji. I wiecie nie taki obiad, że kluchy i np. szpinak, tylko taki obiad konkret i żeby do tego smaczny była a przede wszystkim przez dzieci jadalny. Od razu moim pierwszym typem był kus kus – robi się sam. Wystarczy tylko zagotować taką samą ilość wody co kaszy, dodać odrobinę soli, przykryć wszystko w garnku i już. Ale co do tego? Przypomniało mi się jak kumpel, co mięsa nie ja pewnego razu wyjął z lodówki puszkę tuńczyka i w parę minut wyczarował kotlety. Byłam serio pod wrażeniem i to facet jeszcze… Od tamtej pory, jak nie wiem co na obiad, to robię te kotleciki właśnie. Ale do rzeczy! Oglądajcie filmik, sprawdźcie, czy dałam radę. A jak macie ochotę zrobić to samo, to zostawiam Wam przepis.

KUS KUS Z WARZYWAMI

szklanka kaszy kus kus

szklanka wody

dowolne warzywa

sól, pieprz i zioła do smaku

Szklankę wody gotujemy, lekko solimy a następnie wrzucamy do niej kus kus. Wyłączamy i zostawiamy nasz kus kus w wodzie pod przykryciem na 5 minut. Gotowe

 

KOTLECIKI Z TUŃCZYKA

2 puszki tuńczyka w kawałkach w oleju (można zainwestować w tuńczyka w szkle, im droższy tym lepszy – taka prawda)

jajko

kasza kukurydziana/mąka kukurydziana/bułka tarta

natka pietruszki/koperek/dowolne zioła

sól, pieprz do smaku

Odcedzamy tuńczyka z oleju i przekładamy do miski. Dodajemy natkę, koperek albo nasze ulubione zioła, odrobinę soli i pieprzu, wbijamy jajko. Wszystko mieszamy dorzucając albo bułkę tartą albo kaszę lub mąkę kukurydzianą. Można też śmiało dorzucić cebulkę i czosnek, jeżeli macie ochotę. Formujemy kotleciki i smażymy po kilka minut z każdej ze stron.

SMACZNEGO!